Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (38)
Prus jest i pozostanie tylko powieściopisarzem, tylko artystą. Do rozpraw naukowych (zwłaszcza społeczno-ekonomicznych), do których chęć uczuwa, brak mu nie samej wiedzy, ale zmysłu naukowego. Każdy jego artykuł jest mozaiką fantazji, z drobin wiedzy złożoną. Do faktów rzeczywistych dostawia on urojone, pożądane przecenia, niepożądane usuwa lub ośmiesza; jedna karta z książki, dziesięć cyfr statystycznych, oderwanych z związku z innymi i skojarzonych dowolnie — okruch dowodu wystarcza mu za szereg niewzruszonych argumentów. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (37)
Ale też trzeba w nim ciągle widzieć przede wszystkim humorystę, którego śmiech milknie dopiero tam, gdzie się odzywa niedola. Potęga jest zbrojną, więc on z niej szydzi; słabość jest bezbronną, więc on ją szanuje. Mozart nie wzrusza go, ale biedny grajek z restauracji — rozczula.102 Pierwszy jest za wielkim, ażeby humorysta mógł go odczuć, drugi za biednym, ażeby on mógł go ośmieszyć. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (36)
Nie pamiętamy ani jednego wypadku, w którym by on bronił jakiegoś człowieka publicznego większej siły od napadających go psów, ale pamiętamy wiele wypadków, w których takim psom rany dotkliwe opatrywał. Sądzi on zapewne, że taki człowiek z owej napaści wyjdzie zawsze zwycięsko, a pies mocno pobity zdechnąć może; nie mniej charakterystycznym jest to jego stałe współczucie dla stworzeń nędznych, marnych, upośledzonych, a zarazem obojętność dla doskonalszych, wybranych i znamienitych. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (35)
Gdy Prus postanowi stworzyć człowieka dzielnego, z szerokim umysłem i gorącym sercem, to wprowadzi na scenę Wokulskiego, który zarabia setki tysięcy rubli w nieczystej spekulacji dostaw wojskowych, który uszczęśliwia społeczeństwo spółką handlową, odrzucającą procenty jak młynek gospodarski plewy od zboża, który oblega i ostrzeliwa pannę według taktyki naiwnego i natrętnego młokosa. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (34)
Wyobraźmy sobie małą galerię pięknych rzeźb, które jakiś przypadek porozbijał i które ktoś, nie dość z ich kształtami obznajmiony, częścią na domysł pozlepiał tak, że wiele członków pozamieniał. Wyobraźmy sobie tedy, że po tej restauracji Herkules ma ręce Adonisa, Wenus — głowę Diany, Kupido — nogi małego Bachusa, wówczas będziemy mieli podobiznę Lalki, a poniekąd wszystkich większych powieści jej autora. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (33)
Niech no pan słucha — mówi stary — jaki on do mnie w tamten tydzień list napisał. Mój dziadku, on pisał, ten mały Michaś, ja potrzebuje takie szaradę: pierwsze znaczy dół, drugie — przeczenie, wszystko razem kortowe odzienie. A jak dziadzio, on pisał, Michaś, zgadnie, to niech mi dziadzio przyśle sześć rubli na ten kortowy interes” (spod-nie). Dziadzio się rozpłakał i posłał wnukowi cztery ruble, ażeby go nauczyć oszczędności. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (32)
Za tą trójcą pierwszego planu Lalki stoi liczna grupa figur podrzędnych, nieraz mistrzowsko naszkicowanych: pani Stawska, młoda wdowa zakochana w Wokulskim; Szlangbaum, szaradzista; doktor Szu-man, przepyszny okaz swojej (żydowskiej) rasy; arystokraci najrozmaitszych odmian; studenci, subiekci itd. Każda z tych figur rzucona jest na tło życiowe, znakomicie odtworzone. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (31)
Kreśląc pierwsze rysy charakteru Izabeli, Prus był pod natchnieniem szczęśliwego pomysłu, jeśli chciał przedstawić istotę delikatną, przesłoniętą od świata obłokami swojej sfery, zapatrzoną w blaski wywyższenia towarzyskiego, nie znającą padołu, nie pojmującą życia, z natury dobrą i czułą, ale niezdolną ocenić Wokulskiego, pokochać mężczyznę innego „gatunku”. Później wszakże zamienił ją na bezduszną „lalkę”, która szuleruje oczami i ustami, prowadzi grę na obłudne słowa i pozory, podstępną i niesumienną. Od tej chwili bohaterka przestaje być interesującą i nową, a skutkiem tego nie usprawiedliwia już chronicznej choroby serca w swym dziwnie wytrwałym i zaślepionym wielbicielu. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (30)
Wyjeżdża np. raz do Moskwy i „nie wiadomo, co tam robi”, dość że przywozi 70 000 rubli; wyjeżdża drugi raz dla uregulowania rachunków z dawnym spólnikiem, u którego już „ma z pół miliona rubli”; znajduje się w Paryżu, gdzie ten spólnik nabywa statki — i znowu z tej operacji przypada Wokul-skiemu „ogromny a najzupełniej legalny zysk”. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (29)
„— Wiem — rzekł do przyjaciela — że jestem świnia, ale jeszcze najmniejsza z tych, jakie tu, u was, cieszą się publicznym szacunkiem.”
Później objaśniał, że „sprzedał się nie dla zyskania majątku, ale z nędzy”.