Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (31)
Kreśląc pierwsze rysy charakteru Izabeli, Prus był pod natchnieniem szczęśliwego pomysłu, jeśli chciał przedstawić istotę delikatną, przesłoniętą od świata obłokami swojej sfery, zapatrzoną w blaski wywyższenia towarzyskiego, nie znającą padołu, nie pojmującą życia, z natury dobrą i czułą, ale niezdolną ocenić Wokulskiego, pokochać mężczyznę innego „gatunku”. Później wszakże zamienił ją na bezduszną „lalkę”, która szuleruje oczami i ustami, prowadzi grę na obłudne słowa i pozory, podstępną i niesumienną. Od tej chwili bohaterka przestaje być interesującą i nową, a skutkiem tego nie usprawiedliwia już chronicznej choroby serca w swym dziwnie wytrwałym i zaślepionym wielbicielu.
Prus nie jest powieściopisarzem bohaterów wielkich, lecz małych, cichych i ukrytych. Toteż o ile chybia we wszystkich wysiłkach wypromowania Wokulskiego na charakter niezwykłej miary, pomimo że oblewa go ciągle deszczem złotym, każe mu ciągle „robić wrażenie”, zginać najsztywniejsze karki arystokratów, zdobywać serca kobiet samym swoim widokiem i nawet „na ulicy być przedmiotem ogólnego zainteresowania”, o tyle bez nadzwyczajnych środków, barwami zwykłej dobroduszności tworzy daleko prawdziwszą i sympatyczniejszą postać jego subiekta, Rzeckiego. Musiałby w tym starcu tkwić talent Prusa, ażeby on mógł tak pisać swój pamiętnik, przeplatający powieść, jak go z humorem napisał. Ale poza tym nadmiernym uposażeniem znajdujemy w nim dużo prawdy realnej, a nade wszystko zgodności cech. Dawny romantyk, marzyciel poddaje się niewolniczo urokowi swego przyjaciela i pryncypała, w którym domyśla się męża stanu. Kilkadziesiąt lat przepracował w jednym sklepie, zrósł się i zżył z nim, długie nawyknienia owinęły go płatami jak mumię, w skromności pragnień powiędły mu wszystkie uczucia osobiste, w słuchaniu cudzej woli stracił władzę rozumu, a gdy w Wokulskim zgasła pochodnia jego myśli, gdy nowonabywcy wyważyli go ze stanowiska w sklepie, umarł. Na zamykające się jego oczy nie padł ani jeden promień, tylko same mroki. Postać ta wystrzyżona z fantazji, ale tętnami swego serca przypomina ziemię.
Comments are closed for this entry.