Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (33)
Niech no pan słucha — mówi stary — jaki on do mnie w tamten tydzień list napisał. Mój dziadku, on pisał, ten mały Michaś, ja potrzebuje takie szaradę: pierwsze znaczy dół, drugie — przeczenie, wszystko razem kortowe odzienie. A jak dziadzio, on pisał, Michaś, zgadnie, to niech mi dziadzio przyśle sześć rubli na ten kortowy interes” (spod-nie). Dziadzio się rozpłakał i posłał wnukowi cztery ruble, ażeby go nauczyć oszczędności.
Podobnych scen charakterystycznych jest w Lalce mnóstwo. Nie wiążą się one ściśle z osnową powieści, mogą być od niej odcięte, ale ją nadzwyczajnie urozmaicają i podtrzymują uwagę czytelnika, znużoną zbyt długo trwającym romansem miłosnym pary bohaterów głównych. Nie Wokulski z Izabelą w dalszym ciągu przykuwają do tej książki, ale barwny i żywy kalejdoskop postaci, które autor ciągle przesuwa — studenci wykręcający się od płacenia komornego; Geist, nowoczesny alchemik, usiłujący wytworzyć metal lżejszy od powietrza; Ochocki rozmyślający o wynalazkach; dr Szuman zajęty badaniem włosów ludzkich i tłomaczący życie paradoksami itd. Ponieważ zaś Prus nie jest wielkim malarzem, ale nieporównanym rysownikiem szkiców, więc te jego drobne wizerunki i obrazki są prawie zawsze znakomite.
Ogarnijmy teraz wzrokiem Lalkę jako całość i talent jej autora.
Comments are closed for this entry.