Dwa bukiety poetyczne (5)
W innym wierszu, z tym samym mistrzostwem formy, śpiewa o gwiazdach, z których jedna wschodzi dla pana ze dworu, druga — dla proboszcza, trzecia — dla organisty.
Wszystkie przed oczyma Palą się jak zorze, Tylko twojej nie ma, Chłopie, ty niebożę,
bo, jak ludzie powiadają, gwiazdy chłopskie „w rolę jak łzy pospadały”.
Gdzie indziej znowu autorka pyta ścieżyny, dokąd prowadzi, że tak porosła zielem i głogami. Ta odpowiada:
Ani ja wiodę w obcą i cudzą Krainę,
Ni między wrogie, za szumne morze,
Za sine, Ani ja wiodę między odmieńce,
Do boru, Jeno do onej zapadłej chaty
Ze dworu.
Nie są to natchnienia wyjątkowo szczęśliwe, przeciwnie, z pereł tejże wartości składa się cały sznur pieśni ludowych, które stanowią nie tylko najpiękniejszą część zbiorku, ale klejnoty godne ozdobić koronę wszelkiej literatury. Jest to charakterystycznym, że u nas na lirze poetyckiej po raz pierwszy uderzyła w struny tak istotnie demokratyczne — kobieta. Tę zasługę jej silnie podkreślić należy, zwłaszcza że wydobyte z nich tony brzmią genialnie. Starsze pokolenia mają u nas poetów żyjących, młodsze dostrojone do swego ducha pieśni słyszą rzadko. Śpiewa im je Konopnicka.
Comments are closed for this entry.