Dwa bukiety poetyczne (9)
Czy wśród uroków gór, czy przed majestatem morza, czy nad drobnymi potokami życia, zawsze i wszędzie jest optymistą, którego los nawet w chwilach smutku strapieniem nie gnębi, tylko mu wrażenia zmianą widoków urozmaica.
Nie będziemy porównywali i oceniali nastrojów duszy p. Konopnickiej i p. Kościelskiego, gdyż zarówno jej pesymizm, jak jego optymizm w zasadzie swojej są równouprawnione. Ale winniśmy zaznaczyć różnicę w poetycznym wyrażaniu uczuć. Otóż p. Kościelski formę swych utworów traktuje lekko. Nie waha on się „splatać woni w w i a-n e k”, uznawać, że „piękna towarzysz prostota”, „niecić chwilę”, dostawiać ryzykowne rymy, nawet gwałcić prawa języka. Naturalnie są utwory od tych ułomności wolne, są bardziej podniosłe (Głosy dwu epok, Symfonia cmentarna itp.), a niemal wszystkie ozdobione jakąś rozumną sentencją. Jak zręcznie umie nieraz autor podkładać swe rozmyślania pod widoki natury, dowodem wierszyk Semper idem:
Na dnie stu bitew łupy bieleją
Rozbite nagle, A na powierzchni, wzdęte nadzieją,
Młodzieńcze żagle. Na dnie niejedna ludzka myśl cicha
I szczątki łasztów, A na powierzchni ta sama pycha
Wyniosłych masztów. Na dnie korale, perły, potwory
I ludzka goleń [!], A na powierzchni niepokój chory
Wszystkich pokoleń.
Na końcu zbiorku mieszczą się przekłady z Heinego, Goethego, Puszkina, Longfellowa i innych.
A co mamy powiedzieć o przekonaniach filozoficznych i społecznych autora, o ile one w pewien łączny szereg złożyć się dadzą? Socjolog twarz zasłonił, filozof jest angielskim teistą, który Boga za jego mądrość uwielbia, ale do nieba ciągłych interesów nie ma.
Comments are closed for this entry.