Nad Niemnem recenzja
Twórczość artystyczna do pewnego stopnia używa tych samych metod, co badanie naukowe. Tu i tam mamy indukcję i dedukcję. Pierwsza zbiera szczegółowe fakty, objawy, znamiona i wyprowadza z nich bądź ogólne wnioski, bądź typowe postacie; druga — wniosek ogólny rozmienia na prawdy szczegółowe lub pewną zasadę wciela w pojedyncze postacie. Ale jak wiedza, będąc działaniem umysłu wielce złożonym, nie może nigdy poprzestać na jednej metodzie, podobnie i twórczość posługuje się obiema, tylko, równie jak tamta, jednej nadaje przewagę. Ta przewaga utrzymuje różnicę. Uwydatni się ona każdemu, kto zestawi np. dramaty Shakespeare’a z dramatami Dumasa (syna). W pierwszych widzimy gatunkowe upostaciowania natury ludzkiej, zebrane drogą obserwacji, w drugich założenia teoretyczne, dowodzone praktycznie za pomocą osób. I w tych ostatnich jest indukcja, ale ona ulega dedukcji.
Nie będę tu drobiazgowo rozważał, który rodzaj twórczości posiada wyższość, zauważę tylko krótko, że zawisło to naprzód od miary talentu, a po wtóre od miary założeń. Jeśli te są zamknięte w szczupłych granicach czasu i miejsca, wartością swoją poza ten obręb nie sięgną. Gdyby nawet Moliere napisał komedię wymierzoną przeciw opodatkowaniu krótkich włosów przez jakiegoś współczesnego mu księcia, nie zajęłaby ona dziś nikogo. Natomiast Faust, Manfred, Prometeusz przeszyją wieki, nie tylko dzięki geniuszowi autorów, ale także dzięki ideałom tych poematów.
Zaprzeczyć wszakże trudno, że artyzm dedukcyjny nie stwarza nigdy ludzi tak pełnych, jak indukcyjny. Tamten bowiem wydobywa z nich jedynie pewne, potrzebne mu do założeń siły i znamiona, podczas gdy ten usiłuje ich przedstawić wszechstronnie; tamten strzeże logiki swego dowodzenia, ten — logiki życia.
Comments are closed for this entry.