Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (28)
Z Anielką, a głównie z Placówką, opuścił Prus niwę noweli, a wszedł na pole powieści, gdzie zamierzył spróbować swych sił w ramach dzieła obszerniejszego i napisał trzytomową Lalkę88. Tworzył on ją i jednocześnie drukował (w „Kurierze Codziennym”) lat parę, a chociaż w wydaniu książkowym (1890) zatarł wiele śladów tej kawałkowej pracy, niektóre ze szkodą dla całości pozostały. Przeciwko takiemu sposobowi pisania, wywołanemu u nas rozrastaniem się dziennikarstwa, a praktykowanemu niemal powszechnie, występowano już nieraz z naganą lub żalem, a zawsze z dobrą racją. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (27)
— Zapłaciłam mu — odpowiada ona. — Ale nie chciał wziąć trzydziestu trzech rubli, tylko trzydzieści dwa, bo mówił, że kiedy Chrystus Pan trzydzieści i trzy lata żył na świecie, więc za krowę nie wypada brać tyle.” (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (26)
Prus nie jest naturalistą, a natomiast jest nieco socjologiem i z konieczności politykiem, więc i sama kwestia musiała w jego umyśle zabarwić się tymi pierwiastkami i przybrać postać mniej psychologiczną, a bardziej społeczną. Pan, znudzony gospodarstwem wraz z żoną, podczas krakowskiego wesela odwołany na chwilę od tańców, sprzedaje folwark kolonistom niemieckim. Ale potrzebują oni, a zwłaszcza jeden z nich, nabyć piaszczystą górę dla wybudowania na niej wiatraka. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (25)
Te niezmiernie proste ramy obejmują jeden z najpiękniejszych obrazków pomienionych, jakie posiada galeria naszej literatury. I tu, jak we wszystkich utworach Prusa, główna wartość spoczywa nie w całości obrazu, nie w jego kompozycji i w postaciach, ale w szczegółach. Niektóre sceny, czy to tryskające przedziwnym humorem, czy to oddychające głęboką rzewnością, są nakreślone genialnie. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (24)
Trzecim, najjaskrawszym, wyzutym z wszelkiego prawdopodobieństwa i miejscami odrażającym melodramatem jest Omyłka, będąca istotnie wielką, ledwie zrozumiałą omyłką talentu autora. Popełnił on ją, nie jak dwa poprzednie utwory, w pierwszych latach, swej działalności, ale w późniejszych (1885), tym bardziej właśnie zadziwia nas niedojrzałość i kalectwo tego cudacznego płodu, który mógł wejść do literatury bez nagany tylko pod szerokim skrzydłem popularności Prusa. Zapomniawszy o sympatii, jaka go zewsząd otacza, nie zdołalibyśmy nigdy pojąć, dlaczego w krytyce naszej ochłostano początkowo Szkice węglem Sienkiewicza, a spokojnie lub nawet z uznaniem przyjęto Omyłkę. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (23)
Jeszcze więcej tych ciemnych nieprawdopodobieństw, pomieszanych z chichotliwą farsą, zawiera drugi melodramat pt. Dusze w niewoli
(1877). Malarz Lachowicz ma ojca pijaka i dwukrotnego kryminalistę, którego chroni przed ponownym więzieniem, i siostrę na pensji. Nie mogąc pracą utrzymać siebie i obu tych istot, zaciąga długi, zwłaszcza u kolegi, Sielskiego, który mu do każdej pożyczki dosypuje garść obelg. W tym ostatnim kocha się mężatka, Leontyna, którą u niego spotyka Lachowicz i zobowiązuje się milczeć, ale pod warunkiem, że Sielski nie wystawi na konkurs swego obrazu. Usunąwszy współzawodnictwo lichego artysty, zdobywa nagrodę i sławę. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (22)
Najpiękniejszą może rosą łzawego humoru perli się maleńka powiastka, obejmująca wielki dramat, pt. Kamizelka 68. Biedny urzędnik dogorywa w suchotach; podczas gdy żona, chcąc utaić przed nim jego chudnięcie, skraca mu stopniowo pasek u kamizelki, on w tym samym celu posuwa sprzączkę. Śmierć kładzie koniec tym serdecznym podstępom. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (21)
Obok tego humoru, nie zawsze świadomego swych celów i często rozlewającego się bezładnie, mamy we wspomnianym zbiorku łzawy, zwykle opromieniający aureolą maluczkich, nieszczęśliwych i upośledzonych. Stary mecenas, wygodniś i dziwak, nie mógł znosić katarynek, a nawet wynajął mieszkanie z warunkiem, że one na podwórzu grać nie będą. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (20)
Prus w kreśleniu postaci i stosunków jest realistą, ale realistą sui generis — w szczegółach. Każda jego figura, każdy obraz posiada w sobie znamiona, które tylko z życia wzięte być mogły, ale które w połączeniu stanowią takie całości, jakich życie nie wytwarza. Zobaczymy to na wielką skalę w Lalce, tu zaś zapytajmy: czy wyobrażamy sobie chłopa, który by zarząd nad nabytym folwarkiem powierzył Furdasińskiemu, lekkoduchowi i próżniakowi? (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (19)
Heine dowcipniej opisuje w Buch Le Grand swoje lata szkolne, ale i humor Prusa ma w tym obrazku błyski olśniewające. Jego mały bohater, znany typ zdolnego a nieokiełznanego urwisa, maluje się tak wiernie, że przypomina nam setki podobnych okazów. „Stopnie z innych przedmiotów — powiada on — zależały od tego, czy moi sąsiedzi dobrze mi podpowiadali albo czy leżąca na poprzedniej ławce książka była otwarta na właściwym miejscu. Najpoufalsze jednak stosunki łączyły mnie z inspektorem. (więcej…)