Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (18)
Te pierwsze utwory Prusa, o których mówiliśmy, miały znaczenie rozstrzygające dla jego sławy i rodzaju jego twórczości. Zarysował on się w nich jako znakomity nowelista, to jest twórca krótkich powiastek, zawierających myśl głębszą, oprawioną w ramy kunsztownego i szczerego humoru, a niezmiernie pożądanych dla każdego pisma periodycznego. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (17)
Prus, który w swych zasadach społecznych nie odsuwa się zbyt daleko od złotego środka i jest „konserwatywno-klerykalno-wolno-myślno-arystokratyczno-demokratycznym”, w przedstawieniu stosunków powyższego obrazu nie użył ani tej radykalnej ostrości, ani tego kolorytu, jakie zastosowałby pisarz demokratyczny czerwieńszej barwy, pomimo to wszakże Powracająca fala jest nadzwyczaj wyrazistym, a w literaturze naszej może najwyrazistszym odmalowaniem męczeństwa pracy w niewoli u kapitału. Jak Michałka w przeróbce włączono do biblioteki ludu wiejskiego, tak Powracająca fala znalazłaby niewątpliwie chętnych czytelników śród ludu fabrycznego. W ruchu umysłowym i społecznym, płynącym dziś szeroko z tego źródła, Prus poniekąd wyprzedził u nas dowodzenia teoretyczne i działalność praktyczną. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (16)
Antek był próżniakiem (Antek)’, którego matka nie mogła nagiąć do żadnej pracy i często musiała obijać jak leśne jabłko. Ale on dlatego nie pilnował trzody na pastwisku i pogrążał się w lenistwie, że go pochłonęła myśl o zbudowaniu wiatraka, a potem marzenia echaniczno-artystyczne. W szkole ciągle go bili; z kuźni, gdzie zdradził wielką zdolność, kowal go wypędził. Nieszczęśliwy Antek, wyrzeźbiwszy krzyżyk dla uczczenia młodej wójtowej, którą pokochał, zawiesił go w kościele, opuścił wioskę i powędrował w świat. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (15)
Prus ma o ludziach, o ile ich czyni bohaterami, przekonanie czysto ewangeliczne.
Co jest w życiu poniżonym, to w jego powieściach wywyższonym — i na odwrót. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (14)
A on nie tylko sypał szczodrze te koncepty, pod które najskwapliwiej podstawiano uszy, ale coraz bardziej wykształcał swój dowcip w kierunku owych zręcznych łechtań i zyskiwał przywileje, które w całej prasie polskiej onsam jeden posiada. Gdyby jakikolwiek inny fejletonista pozwolił sobie tej swobody pióra, której Prus używa, czytelnicy natychmiast zaprotestowaliby przeciw wykroczeniu poza granice, obyczajem publicznemu słowu zakreślone. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (13)
Ten ostatni a bardzo ulubiony przedmiot, z którego tłuste oczka pływają dotychczas w Kronikach, ściągał na dowcipnisia wielokrotnie publiczne i prywatne nagany. Rzeczywiście niejedna matka uczułaby sama niesmak i znalazła się w prawdziwym kłopocie, gdyby ją młoda córka zapytała, dlaczego np. Prus, wprowadziwszy chłopa na koncert, gdzie są zebrane dorodne niewiasty, każe mu myśleć o… wiązce siana28. Lubieżnym w swych pismach był również Heine. Ale między niemieckim a naszym humorystą zachodzi różnica. Tamten wystawiał na pokaz swoje popędy i stosunki, ten bezimiennie cudze; tamten je rozbierał do naga, ten osłania przezroczystą gazą; tamten miał zuchwałość szczerego bezwstydu, ten odwagę figlarnych domyślników; tamten szczypał, ten łechcze; tamten był cynicznym Grekiem, ten swawolnym Francuzem; tamten naśladował Boccaccia, ten podochoconego Ezopa; tamten używał zawsze słów, ten — często kropek. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (12)
„— Proszę pana — zapytała go znajoma — do jakiej pan należy partii?
— Jako człowiek do żadnej, a jako dziennikarz do… (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (11)
Zapadał wraz z tymi statkami pod wodę i Głowacki, a wynurzywszy się popłynął do portu, który zajmował stanowisko przeciwległe względem przystani postępowej i najenergiczniej ją ostrzeliwał — do „Kuriera Warszawskiego”. Tu radykał z lat młodzieńczych, późniejszy liberał umiarkowany, nie tylko został zdecydowanym konserwatystą, ale nawet przypasał miecz krzyżowca i stanął w szeregach wyprawy przeciw „niewiernym”. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (10)
Ten osłonięty tajemniczością, dwuosobowy lichwiarz, przebywający w dwu mieszkaniach pod dwoma nazwiskami, te niebieskie okulary, ta jego długoletnia i nienasycona zemsta, akt wywłaszczenia spisywany wobec opryszków, śród piorunów burzy i śmierci dwu istot, te zwłoki biednej Heluni (wnuczki Hoffa), „złożone [w mieszkaniu Piołunowicza] na memoriale o pauperyzmie i przykryte protokołami posiedzeń towarzystwa filantropijnego” — wszystko to są środki artystyczne starego melodramatu. Natomiast szczery i oryginalny humor mieni się w charakterystyce gadających filantropów, którzy kłócą się o błahe szczegóły formalistyki wtedy, kiedy nędza kąsa i zagryza swoje ofiary. Widmo jej, przesuwające się śród tego sytego grona, chociaż nieraz zbyt sztucznie wprowadzone, odbija wybornie na swym cieniu śmieszność filantropii, która karmi głodnych pustymi słowami. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (9)
Próżnom ci wonne kwiecie ofiarował
I na kiermaszu pierścionki kupował,
Próżnom cię gonił…
Tyś uciekła żytem Przed Agapitem.
A jednakże obok bezmyślnych konceptów, obok badyla zabarwił się czasem w owym zbiorku kwiatek dowcipu, który dla uważnego wzroku świadczył, że z gruntu tego wyrosnąć mogą kiedyś piękne i oryginalne postacie humoru. Podobne znaki dobrej wróżby znaleźć można było w Kłopotach babuni (1873) , chociaż utwór ten jest także zwitkiem dziecinnych konceptów w starokalendarzowym stylu. Prus bowiem, zaciągnięty wówczas do współpracownictwa w pismach humorystycznych 22 i kalendarzach, nie dostrzegł jeszcze, że może kusić się o lepsze wieńce niż wawrzyn Rejowskich figlików. (więcej…)