Recenzja Potopu (3)
Pomimo ciężkich porażek i śmierci najmocniejszego sprzymierzeńca, Janusza Radziwiłła, pomimo zwycięstw Czarnieckiego i Sapiehy, Szwedzi niszczą kraj. Nagle od południa skłębiła się nowa chmura i Kmicic wysłany został na Węgry. Przywieziono go stamtąd posiekanego. Oleńka i jej opiekun, do których dobiegł odgłos sławy Babinicza, nie wiedząc, że to nazwisko przybrał Kmicic, a pozostając ciągle pod wrażeniem jego niesławy jako zdrajcy, naturalnie odwracają się od bohatera z pogardą. Dopiero list królewski, wyświetlający jego zasługi i odpuszczający winy, rozpala w sercu Billewiczówny ciągle tlejące iskry miłości i łączy kochanków.
Wydobyliśmy z powieści te tylko jej nici, które snują się około bohaterów przewodnich i spajają jej tkaninę. Nawet nie wzmiankowaliśmy o mnóstwie wątków ubocznych, zbaczających od głównego, splątanych i powiązanych tyle razy, ile sposobności dostarczyć mogą wypadki wojenne, w szybkim rytmie biegnące. Bo, jak rzekliśmy, jest to powieść czysto obozowa. Autor nawet drobnym szkicem życia spoza pobojowiska nie przeplata i nie urozmaica długiego rzędu obrazów batalijnych. W tym kierunku posiada on szczególną pomysłowość, siłę pędzla i wiedzę historyczną. Całe społeczeństwo zamienia na oddziały wojsk, wszystkie żywioły giną przed jego oczami prócz zbrojnych, widać tylko pułki, słychać tylko trąbki, strzały i gwar potyczek. Nawet myśli i uczucia ludzkie wydają jakiś chrzęst i szczęk orężny. Żadna maszyna nie mogłaby tak niezmordowanie pracować w jednym celu, żadna armata nie siała zniszczenia ochotniej. Ci bajeczni wojacy posiadają nie tylko żadnymi trudami nie zmożoną gotowość do walki, nie tylko sztukę i umiejętność pokonywania dziesięć, stokroć liczniejszego nieprzyjaciela, ale prawdziwie czarnoksięską zdolność odradzania się i unikania śmierci. Zdaje się, że uszkodzona rusznica lub wyszczerbiony miecz bardziej odczuwa swą ranę niż posiekany rycerz Potopu. Nie zmniejsza on niebezpieczeństwa, ale je umyślnie potęguje. Z tysiąca dowodów wybierzemy prób kilka. Oddział wojska zaskakuje znienacka rabujących wieś Szwedów. „M ó g ł on fp. Wołodyjowski] — czytamy — uderzyć i jednym zamachem zgnieść nie spodziewających się niczego napastników, ale mały rycerz postanowił sobie «pokosztować Szwedów» w bitwie otwartej, zupełnej, więc n a-umyślnie czynił tak, aby go spostrzeżono.” Przyjemność ta kosztowała go tylko „dwudziestu kilku dobrych żołnierzy”. Ale jak też używał! „I co chwila jakiś kapelusz szwedzki zapadał przed nim w ciżbę, jakoby nurka dawał pod ziemię; czasami rapier, wytrącony z rąk rajtara, wylatywał turkocząc nad szereg, a jednocześnie odzywał się krzyk ludzki przeraźliwy i znów kapelusz zapadał; zastępował go drugi, drugiego trzeci, lecz pan Wołodyjowski posuwał się ciągle dalej naprzód, małe jego oczki świeciły jak dwie skry złowrogie i nie unosił się, i nie zapamiętywał, nie machał szablą jak cepem; chwilami, gdy nie miał nikogo na długość szabli przed sobą, zwracał twarz i klingę nieco w prawo lub w lewo i strącał w mgnieniu oka rajtara ruchem na pozór nieznacznym i straszny był przez te ruchy małe a błyskawiczne, prawie nieczłowiecz e.”3 Za czasów wiary mitologicznej powiedziano by, że bóg przebrany w ciało ludzkie wmieszał się do walki, za naszych przypuszczać tylko można, że Szwedzi mieli miecze papierowe, a kule w strzelbach z miąższu bzowego. Ów Wołodyjowski dokazywał takiej sztuki ciągle i zawsze wychodził cało. Toteż „nudził się w obozie i tęsknił za krwi rozlewem”. Nawet Zagłobie (o którego przemianach wspomnimy niżej) podszytemu tchórzem nieraz „do Szwedów pilno”. Gdy starosta kałuski usłyszał, że król szwedzki będzie go oblegał w Zamościu, „uradował się tą wieścią, bo się wielce rozruszał i miał chęć wypróbowania swych dział i murów” 4. Gdy wódz wysyła podjazd, pozostali towarzysze zazdroszczą wybranemu niebezpieczeństwa. Jak w Ogniem i mieczem, tak i w Potopie, autor jednego bohatera głównego skazuje na ciągłą siekaninę. Rolę Bohuna gra tu Kmicic, który, porąbany wielokrotnie, odbywa jak żywy kotlet dalekie podróże i gdy potrzeba, przy pomocy zwykłego felczera odzyskuje zdrowie. Słowem, wszyscy ci wojacy nie przypominają niczym rzeczywistości, a wszystkim bajkę.
Comments are closed for this entry.