Recenzja Potopu (4)
O charakterach też prawdopodobnych, przybliżenie realnych, nie może tu być mowy, tak jak w ogóle o najluźniejszej psychologii. Ludzie częściej zmieniają swoją naturę niż szatę. Trudno np. rzec, na czym zawisła nadzwyczajnej trwałości miłość Oleńki do Kmicica, który zaledwie pokazał się i wycałował swą oblubienicę, natychmiast okrył się w jej oczach wszystkimi piętnami sromoty.
Najbogaciej przez autora wyposażona i najbarwniej odmalowana postać Zagłoby jest mieszaniną rysów najsprzeczniejszych: tchórzostwa i śmiałości, błazeństwa i powagi, samolubstwa i skromności; w dziwolągu tym na przemiany rej wodzą brzuch lub głowa. Autor, wziąwszy sobie za model do nakreślenia tej figury Falstaffa Szekspirowskiego, dał Zagłobie istotnie wielki zapas oryginalnego dowcipu i humoru, ale podczas gdy wzór pozostaje konsekwentnie „ospałym buldogiem” lub „beczką flaków”, kopia przechodzi rozległą skalę odmian, od żarłoka i pijanicy, aż do dzielnego rycerza i męża stanu. Zagłoba jest wszystkim. Ale gdy kłamie, pije jak smok, obmyśla fortele, dowodzi, że woli takie kobiety, „co to i zrazu nie poznasz: armata czy białogłowa”, lub też o Szwedach: „rzucisz szelmę w jedną przerębel, to ci drugą wypłynie i jeszcze śledzia żywego w pysku trzyma”, gdy bezczelnie przechwala się z nie odniesionych zwycięstw i wielkich czynów cudzych, śmiejemy się serdecznie; gdy wszakże autor upewnia nas o jego „nadzwyczajnym męstwie”, o tym, że jego imię „rycerstwo w całej Rzeczypospolitej ze czcią powtarza i za przykład podaje”, że „sława jego rosła coraz bardziej i chodził w niej jak w słońcu wszystkim na oczach, nad innych promienisty i jasny”, gdy mu każe przyjmować deputacje i powierza regimentarstwo nad wojskami, którym przewodzili znakomici i odznaczeni pułkownicy, doznajemy pewnej przykrości w przypuszczeniu, że to nie żart, i pytamy, czy p. Sienkiewicz nie ukrył i tu humoru, który oświetla całą jego powieść.
Comments are closed for this entry.