RSS Feed

Recenzja Pana Tadeusza

Posted on Środa, lipiec 1, 2009 in Recenzje powieści

Oglądaliśmy i podziwiali przepiękny gobelin. Naraz przychodzi człowiek, który tłomaczy nam najdrobniejsze szczegóły obrazu, historię każdej jego postaci, stosunek do życia rzeczywistego, a wreszcie rozsnuwa całą tę tkaninę na pojedyncze nici, pokazuje ich przędzę, barwy i układ. Taką jest praca dra Biegeleisena o Panu Tadeuszu. Trudno wyobrazić sobie coś bardzej drobiazgowego, sumiennego, pracowitego. To już nie rozbiór estetyczny poematu, ale filologiczna szarpina. Krytyk rozważa, i to z wielu stron, każdą scenę, każde porównanie, każdy niemal wyraz. Jeśli tam czego brak, to chyba chemicznej analizy atramentu i papieru użytego do napisania Pana Tadeusza. Tylko dzieła klasyków starożytnych komentowano dotąd w ten sposób. Czy on nadaje się do utworów nowszych — żywych? Dlaczego nie?

Gdyby ktoś — jak to czyniono z Biblią i Shakespeare’em — obliczył sumę wyrazów w Panu Tadeuszu, gdyby ktoś inny wyszperał, ile godzin Mickiewicz potrzebował na wykończenie swego poematu, nie moglibyśmy powiedzieć, że te prace zostały zmarnowane. W ogóle niepodobna jest wyznaczyć granicy, na której kończy się badanie użyteczne, a zaczyna bezużyteczne. Zwykle tę granicę zakreślamy zbyt blisko, gdyż cała nasza literatura naukowa trzyma się przeważnie w ogólnikach, a nasz umysł nie lubi robót drobiazgowych. Gdyby studium dra Biegeleisena zawierało więcej „poglądów”, a mniej szczegółów, podobałoby się nam daleko lepiej. Wzdychano nawet publicznie, że autor nielitościwą ręką pokrajał najpiękniejsze nasze arcydzieło.2 Sam on, przeczuwając tę skargę, powiada: „Wiem, że taką wiwisekcją poetyczną niewiele się zyska. Już przez samo rozdrabianie i rozczłonkowanie organicznej piękności, nie mniej jak przez reflektowanie nad doznanymi wrażeniami, ulatnia się pół ciepła poezji, bo_ uczucie, czym częściej je na jaw w głębi wydobywasz, tym więcej przestaje być właściwie uczuciem. Dotykając się ciężką, spracowaną ręką tych białych skrzydeł natchnienia, strach mnie czasem ogarnia i czuję całą odpowiedzialność oraz niewdzięczność analizy poetyckiej, ograniczającej się do reprodukcji żywego organizmu poezji.”

Uwaga taka mogła się nasunąć autorowi, tym bardziej że drobiaz-gowością swej krytyki, sięgającą aż do zaimków i spójników, używanych lub opuszczanych w Panu Tadeuszu, nie pokrajał go na kawałki, ale starł na miazgę i rozmaitymi odczynnikami wydzielił z niej wszystkie pierwiastki. Robiąc po kilka analiz nad wieloma kawałkami poematu, przepisał prawie cały, a niektóre jego części po dwa i trzykroć. Tak np. ustępy zawierające wspomnienie o czasach, kiedy „wiara kwitła”, a „policji nie było żadnej”, lub też wzmiankę o szyszakach, w „których gołębie karmią swe pisklęta” i inne powtórzone są i rozebrane wielokrotnie. Na 449 stronicach mogło się dużo pomieścić takich szczegółowych komentarzów, które dr B[iegeleisen] ułożył w grupach. Mamy w nich obraz życia szlacheckiego w Panu Tadeuszu, jego plan i kompozycję, przedmiotowość, malowniczość, epizody, dialog, technikę, styl — oprócz ustępu odnoszącego się do poety.

Każdy sąd o pracy literackiej będzie niesprawiedliwy, który się nie oprze na stanowisku jej autora, na jego założeniu. Dr Biegeleisen zamierzył napisać możliwie szczegółowy, filologiczno-estetyczny komentarz do Pana Tadeusza, z tego więc zamiaru tylko obrachowywać go winniśmy. Otóż przyznać trzeba, że osiągnął swój cel całkowicie, z takim nakładem pracy, iż jedynie wykazać możemy jej nadmiar, nie zaś niedostatek. Istotnie, chociaż granicę drobiazgowości krytycznej odsuniemy daleko, dalej niż przeciętny gust naszego ogółu żąda, w pracy dra Biegeleisena znajdziemy stronice zbyteczne, nie rozjaśniające rzeczy i nie przynoszące nowych rysów dla charakterystyki geniuszu poety. Tak np. czytamy w wykazie właściwości Pana Tadeusza: „Mickiewicz lubuje się też w kontrastach form, barw i po-zycyj. Na grzybobraniu jedni «w czarnych, ciasnych, ci w długich rozpuszczonych szatach; tamten pod kapeluszem jak obręcz szerokim, ten z gołą głową. Każdy w innej postawie».”4 Nawet piękność krajobrazu polskiego przedstawiono raz w kontraście do włoskiego. Brzezina jest płaczącą wieśniaczką wobec cytryny, bogatej, ale brzydkiej kobiety. „Długi, cienki, chudy” cyprys stanowi kontrast z cytryną „małą, krótką i pękatą”. Szczególniej lubuje się poeta w kontrastach światła i ciemności: „Słońce w otwór wpadło do ciemnicy słupem ognisty m” i „po ciemnozielonym sianie rozpływały złote, migające pręgi z otworu czarnej strzechy jak z warkocza wstęg i”. W tych przytoczeniach autor widzi i podkreśla właściwości pióra Mickiewicza. My nie widzimy tego wcale. Takich „kontrastów” u każdego znakomitego poety, a zwłaszcza opisowego, można znaleźć mnóstwo. Zestawianie różnych barw i kształtów, przecinanie ciemności światłem są to tak zwykłe środki poetyczne, że nie stanowią właściwości żadnego pisarza i żadnego utworu. Dr Biegeleisen wymienia je dlatego, że wyczerpuje cały zasób techniki poetycznej, a nie tylko Mickiewiczowskiej.

W wyliczaniu sposobów tej techniki krytyk mimowolnie może wlewa w czytelników mylne przekonanie, a przynajmniej nie zapobiega mu, że Mickiewicz układał swoje wiersze z zupełną świadomością prawideł poetyki: tu kładł dla efektu cezurę, tam łączył zdania asyn-detycznie, tam używał onomatopei itd. Tymczasem jest rzeczą prawie niewątpliwą, że nie wierszoroby, ale poeci istotni i genialni, posługują się tymi środkami bezwiednie. Dr Bfiegeleisen] przytacza następujący przykład onomatopei w Panu Tadeuszu: „Jak dzie cię lubi widz i eć obra z ki jas k r awe i w li c zmanach bły s z c zących znajduje zabawę, nim rozezna ich warto ś ć, tak się słuch jej pie ś ci z dźwięcznymi słowy, których nie pojęła tre ś ci.” 5 Naprzód nie widzimy tu wyraźnego i kunsztownego przykładu onomatopei, a po wtóre, o ile ona jest, to tkwi już w samym języku. Pieścić jest dźwiękiem miękkim i wyraża naturę czynności, ale to łagodne brzmienie słowa wytworzył już sam język. Podobnież użycie wyrazów: ryk, trzask, krzyk — nie jest żadną sztuką onomatopetyczną, gdyż nawet odpowiednich zjawisk inaczej odmalować nie można i sam język już odbija ich istotę. I tu więc musimy powtórzyć, że dr Bfiegeleisen] skutkiem nadmiernie drobiazgowej sumienności zapisał na rachunek Mickiewicza środki poetyckie nie należące wcale do jego znamion oryginalnych.

Zarzucono autorowi, że wymierzył wartość Pana Tadeusza prawidłami estetyki szkolarskiej i że niepotrzebnie przeprowadził szczegółowe porównanie tego poematu z epopejami.6 Że dr Bfiegeleisen] do oceny naszego arcydzieła użył aparatu krytycznego, który w wielu miejscach okazał się niestosownym, że nie dość miał na uwadze całkiem nowy objaw twórczości, staremu kodeksowi poetyki nie podległy — to jest do pewnego stopnia słusznym. Natomiast nie możemy się zgodzić, ażeby owo porównanie było zbytecznym. Przeciwnie, rozjaśnienia tej sprawy potrzebowała właśnie nasza literatura, w której uparcie przypinano Panu Tadeuszowi tytuł epopei. Dr Biegeleisen wykazał świetnie i szczegółowo, o ile poemat ten jest zależnym i pokrewnym eposowi starożytnemu i nowym jego naśladownictwom, a o ile odskoczył od wzorów w tym rodzaju, a odskoczył tak dalece, że epopeją w znaczeniu właściwym nazwać go nie można. Ta kwestia została przez krytyka naszego stanowczo rozstrzygnięta.

Mimo wszelkich możliwych zarzutów książka dra Biegeleisena posiada niezwykłą wartość i długo zachowa doniosłe znaczenie, gdyż dla późniejszych badań przerąbała i utorowała drogę.

Hr. Tarnowski opowiada w „Echu Muzycznym”, że aż „zabolało” go to, iż „najlepszą dotąd pracę o Tadeuszu zrobił człowiek, którego samo nazwisko wskazuje pochodzenie niepolskie. Więc spadliśmy tak nisko — utyskuje p. hrabia — że o tym, co nazywamy szczytem swej sztuki, a najdoskonalszym wyrazem swojego ducha, lepiej niż my dotąd mówi człowiek nie naszej krwi, nie naszej tradycji, nie naszej wiary nawet? Otóż albo się bardzo mylimy, albo dziś jeszcze tylko taki mógł taką pracę z Tadeuszem przedsięwziąć i jej dokonać.” 7 Zuchwała ta i nieprzyzwoita apostrofa, która lenistwo lubnieudolność „naszej krwi, naszej tradycji, naszej wiary” usprawiedliwia tym, że tylko „taki”, innymi słowy, nie-Polak (choć równie dobry Polak jak p. Tarnowski) mógł „takiej” pracy dokonać, zawiera pośrednio wielką dla dra Biegeleisena pochwałę. Jego studium jest dotąd najgruntownicjszą rozprawą o największym arcydziele naszym, a ta praca posłuży chyba za lepsze i wymowniejsze świadectwo „stosunku” autora „do tej ziemi” niż wszystkie hrabiowskie lamenty. O ile niewłaściwym i nietaktownym byłoby kiedyś utyskiwanie, że Lelewel, człowiek niepolskiego nazwiska i „nie naszej krwi”, opracowywał dzieje Polski lepiej niż „my”, o ile podobny szmermel jest nieprzyzwoitym dziś wobec dra Biegeleisena, nie roztrząsamy; dość zaznaczyć, że nie hr. Tarnowski, poświęcający się historii piśmiennictwa polskiego, mający dużo czasu i nie potrzebujący go uszczuplać zarobkiem na chleb, ale niezamożny młody „taki” napisał „najlepszą pracę o tym, co nazywamy szczytem swej sztuki”. Nas to wcale nie „boli”, owszem bez westchnień i zaglądania do ksiąg meldunkowych, które tylko hrabiowskiej krytyce mogą być potrzebne, składamy pracowitemu i dzielnemu badaczowi słowa szczerej wdzięczności. Niech książka jego dojdzie do każdych rąk, w których spoczywał Pan Tadeusz, bo ona, jak żadna inna, uświadomi cześć dla genialnego poety, wytłomaczy jego wielkość, nauczy nie tylko go kochać, ale rozumieć i oceniać, a nauczy lepiej niż wszystkie mdło-słodkie i płytkie potoki wymowy.

Comments are closed for this entry.

ośrodki wypoczynkowe nad morzem Wytnij i wklej kod! Pozycjonowanie Recenzje.divingforum.pl to serwis, który posiada na swych podstronach masę tekstów. Naprawdę warto je czytać. Zamieszczamy seriale forum tutaj teksty jedynie wysokiej jakości. Takie, które zostały napisany przez osoby serce wyjątkowe. Prawdziwych pisarzy książek czy publicystów. Dlatego też nie powinieś Drukarki fiskalne czytając je mieć wrażenia straconego czasu. Warto często tutaj wchodzić. Tym bardziej, że dentysta warszawa stale staramy się dodawać nowe materiały. Praktycznie robimy to w każdy dzień byś miał zawsze dostatek PRALKA Kawa aparaty sklep tekstów do czytania i się nie nudził. Mamy nadzieję, że dzięki temu Twój poziom wiedzy opony letnie yokohama znacznie wzrośnie. Aktualnie znajdują się tutaj recenzje napisane wyłącznie zlewozmywaki teka długopisy z nadrukiem Prezent na urodziny przez Aleksandra Świętochowskiego. Jednak niedługo powinno sie to zmienić i pojawiać się artykuły innych autorów.