Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (32)
Za tą trójcą pierwszego planu Lalki stoi liczna grupa figur podrzędnych, nieraz mistrzowsko naszkicowanych: pani Stawska, młoda wdowa zakochana w Wokulskim; Szlangbaum, szaradzista; doktor Szu-man, przepyszny okaz swojej (żydowskiej) rasy; arystokraci najrozmaitszych odmian; studenci, subiekci itd. Każda z tych figur rzucona jest na tło życiowe, znakomicie odtworzone. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (31)
Kreśląc pierwsze rysy charakteru Izabeli, Prus był pod natchnieniem szczęśliwego pomysłu, jeśli chciał przedstawić istotę delikatną, przesłoniętą od świata obłokami swojej sfery, zapatrzoną w blaski wywyższenia towarzyskiego, nie znającą padołu, nie pojmującą życia, z natury dobrą i czułą, ale niezdolną ocenić Wokulskiego, pokochać mężczyznę innego „gatunku”. Później wszakże zamienił ją na bezduszną „lalkę”, która szuleruje oczami i ustami, prowadzi grę na obłudne słowa i pozory, podstępną i niesumienną. Od tej chwili bohaterka przestaje być interesującą i nową, a skutkiem tego nie usprawiedliwia już chronicznej choroby serca w swym dziwnie wytrwałym i zaślepionym wielbicielu. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (30)
Wyjeżdża np. raz do Moskwy i „nie wiadomo, co tam robi”, dość że przywozi 70 000 rubli; wyjeżdża drugi raz dla uregulowania rachunków z dawnym spólnikiem, u którego już „ma z pół miliona rubli”; znajduje się w Paryżu, gdzie ten spólnik nabywa statki — i znowu z tej operacji przypada Wokul-skiemu „ogromny a najzupełniej legalny zysk”. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (29)
„— Wiem — rzekł do przyjaciela — że jestem świnia, ale jeszcze najmniejsza z tych, jakie tu, u was, cieszą się publicznym szacunkiem.”
Później objaśniał, że „sprzedał się nie dla zyskania majątku, ale z nędzy”.
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (28)
Z Anielką, a głównie z Placówką, opuścił Prus niwę noweli, a wszedł na pole powieści, gdzie zamierzył spróbować swych sił w ramach dzieła obszerniejszego i napisał trzytomową Lalkę88. Tworzył on ją i jednocześnie drukował (w „Kurierze Codziennym”) lat parę, a chociaż w wydaniu książkowym (1890) zatarł wiele śladów tej kawałkowej pracy, niektóre ze szkodą dla całości pozostały. Przeciwko takiemu sposobowi pisania, wywołanemu u nas rozrastaniem się dziennikarstwa, a praktykowanemu niemal powszechnie, występowano już nieraz z naganą lub żalem, a zawsze z dobrą racją. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (27)
— Zapłaciłam mu — odpowiada ona. — Ale nie chciał wziąć trzydziestu trzech rubli, tylko trzydzieści dwa, bo mówił, że kiedy Chrystus Pan trzydzieści i trzy lata żył na świecie, więc za krowę nie wypada brać tyle.” (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (26)
Prus nie jest naturalistą, a natomiast jest nieco socjologiem i z konieczności politykiem, więc i sama kwestia musiała w jego umyśle zabarwić się tymi pierwiastkami i przybrać postać mniej psychologiczną, a bardziej społeczną. Pan, znudzony gospodarstwem wraz z żoną, podczas krakowskiego wesela odwołany na chwilę od tańców, sprzedaje folwark kolonistom niemieckim. Ale potrzebują oni, a zwłaszcza jeden z nich, nabyć piaszczystą górę dla wybudowania na niej wiatraka. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (25)
Te niezmiernie proste ramy obejmują jeden z najpiękniejszych obrazków pomienionych, jakie posiada galeria naszej literatury. I tu, jak we wszystkich utworach Prusa, główna wartość spoczywa nie w całości obrazu, nie w jego kompozycji i w postaciach, ale w szczegółach. Niektóre sceny, czy to tryskające przedziwnym humorem, czy to oddychające głęboką rzewnością, są nakreślone genialnie. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (24)
Trzecim, najjaskrawszym, wyzutym z wszelkiego prawdopodobieństwa i miejscami odrażającym melodramatem jest Omyłka, będąca istotnie wielką, ledwie zrozumiałą omyłką talentu autora. Popełnił on ją, nie jak dwa poprzednie utwory, w pierwszych latach, swej działalności, ale w późniejszych (1885), tym bardziej właśnie zadziwia nas niedojrzałość i kalectwo tego cudacznego płodu, który mógł wejść do literatury bez nagany tylko pod szerokim skrzydłem popularności Prusa. Zapomniawszy o sympatii, jaka go zewsząd otacza, nie zdołalibyśmy nigdy pojąć, dlaczego w krytyce naszej ochłostano początkowo Szkice węglem Sienkiewicza, a spokojnie lub nawet z uznaniem przyjęto Omyłkę. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (23)
Jeszcze więcej tych ciemnych nieprawdopodobieństw, pomieszanych z chichotliwą farsą, zawiera drugi melodramat pt. Dusze w niewoli
(1877). Malarz Lachowicz ma ojca pijaka i dwukrotnego kryminalistę, którego chroni przed ponownym więzieniem, i siostrę na pensji. Nie mogąc pracą utrzymać siebie i obu tych istot, zaciąga długi, zwłaszcza u kolegi, Sielskiego, który mu do każdej pożyczki dosypuje garść obelg. W tym ostatnim kocha się mężatka, Leontyna, którą u niego spotyka Lachowicz i zobowiązuje się milczeć, ale pod warunkiem, że Sielski nie wystawi na konkurs swego obrazu. Usunąwszy współzawodnictwo lichego artysty, zdobywa nagrodę i sławę. (więcej…)