Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (22)
Najpiękniejszą może rosą łzawego humoru perli się maleńka powiastka, obejmująca wielki dramat, pt. Kamizelka 68. Biedny urzędnik dogorywa w suchotach; podczas gdy żona, chcąc utaić przed nim jego chudnięcie, skraca mu stopniowo pasek u kamizelki, on w tym samym celu posuwa sprzączkę. Śmierć kładzie koniec tym serdecznym podstępom. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (21)
Obok tego humoru, nie zawsze świadomego swych celów i często rozlewającego się bezładnie, mamy we wspomnianym zbiorku łzawy, zwykle opromieniający aureolą maluczkich, nieszczęśliwych i upośledzonych. Stary mecenas, wygodniś i dziwak, nie mógł znosić katarynek, a nawet wynajął mieszkanie z warunkiem, że one na podwórzu grać nie będą. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (20)
Prus w kreśleniu postaci i stosunków jest realistą, ale realistą sui generis — w szczegółach. Każda jego figura, każdy obraz posiada w sobie znamiona, które tylko z życia wzięte być mogły, ale które w połączeniu stanowią takie całości, jakich życie nie wytwarza. Zobaczymy to na wielką skalę w Lalce, tu zaś zapytajmy: czy wyobrażamy sobie chłopa, który by zarząd nad nabytym folwarkiem powierzył Furdasińskiemu, lekkoduchowi i próżniakowi? (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (19)
Heine dowcipniej opisuje w Buch Le Grand swoje lata szkolne, ale i humor Prusa ma w tym obrazku błyski olśniewające. Jego mały bohater, znany typ zdolnego a nieokiełznanego urwisa, maluje się tak wiernie, że przypomina nam setki podobnych okazów. „Stopnie z innych przedmiotów — powiada on — zależały od tego, czy moi sąsiedzi dobrze mi podpowiadali albo czy leżąca na poprzedniej ławce książka była otwarta na właściwym miejscu. Najpoufalsze jednak stosunki łączyły mnie z inspektorem. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (18)
Te pierwsze utwory Prusa, o których mówiliśmy, miały znaczenie rozstrzygające dla jego sławy i rodzaju jego twórczości. Zarysował on się w nich jako znakomity nowelista, to jest twórca krótkich powiastek, zawierających myśl głębszą, oprawioną w ramy kunsztownego i szczerego humoru, a niezmiernie pożądanych dla każdego pisma periodycznego. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (17)
Prus, który w swych zasadach społecznych nie odsuwa się zbyt daleko od złotego środka i jest „konserwatywno-klerykalno-wolno-myślno-arystokratyczno-demokratycznym”, w przedstawieniu stosunków powyższego obrazu nie użył ani tej radykalnej ostrości, ani tego kolorytu, jakie zastosowałby pisarz demokratyczny czerwieńszej barwy, pomimo to wszakże Powracająca fala jest nadzwyczaj wyrazistym, a w literaturze naszej może najwyrazistszym odmalowaniem męczeństwa pracy w niewoli u kapitału. Jak Michałka w przeróbce włączono do biblioteki ludu wiejskiego, tak Powracająca fala znalazłaby niewątpliwie chętnych czytelników śród ludu fabrycznego. W ruchu umysłowym i społecznym, płynącym dziś szeroko z tego źródła, Prus poniekąd wyprzedził u nas dowodzenia teoretyczne i działalność praktyczną. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (16)
Antek był próżniakiem (Antek)’, którego matka nie mogła nagiąć do żadnej pracy i często musiała obijać jak leśne jabłko. Ale on dlatego nie pilnował trzody na pastwisku i pogrążał się w lenistwie, że go pochłonęła myśl o zbudowaniu wiatraka, a potem marzenia echaniczno-artystyczne. W szkole ciągle go bili; z kuźni, gdzie zdradził wielką zdolność, kowal go wypędził. Nieszczęśliwy Antek, wyrzeźbiwszy krzyżyk dla uczczenia młodej wójtowej, którą pokochał, zawiesił go w kościele, opuścił wioskę i powędrował w świat. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (15)
Prus ma o ludziach, o ile ich czyni bohaterami, przekonanie czysto ewangeliczne.
Co jest w życiu poniżonym, to w jego powieściach wywyższonym — i na odwrót. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (14)
A on nie tylko sypał szczodrze te koncepty, pod które najskwapliwiej podstawiano uszy, ale coraz bardziej wykształcał swój dowcip w kierunku owych zręcznych łechtań i zyskiwał przywileje, które w całej prasie polskiej onsam jeden posiada. Gdyby jakikolwiek inny fejletonista pozwolił sobie tej swobody pióra, której Prus używa, czytelnicy natychmiast zaprotestowaliby przeciw wykroczeniu poza granice, obyczajem publicznemu słowu zakreślone. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (13)
Ten ostatni a bardzo ulubiony przedmiot, z którego tłuste oczka pływają dotychczas w Kronikach, ściągał na dowcipnisia wielokrotnie publiczne i prywatne nagany. Rzeczywiście niejedna matka uczułaby sama niesmak i znalazła się w prawdziwym kłopocie, gdyby ją młoda córka zapytała, dlaczego np. Prus, wprowadziwszy chłopa na koncert, gdzie są zebrane dorodne niewiasty, każe mu myśleć o… wiązce siana28. Lubieżnym w swych pismach był również Heine. Ale między niemieckim a naszym humorystą zachodzi różnica. Tamten wystawiał na pokaz swoje popędy i stosunki, ten bezimiennie cudze; tamten je rozbierał do naga, ten osłania przezroczystą gazą; tamten miał zuchwałość szczerego bezwstydu, ten odwagę figlarnych domyślników; tamten szczypał, ten łechcze; tamten był cynicznym Grekiem, ten swawolnym Francuzem; tamten naśladował Boccaccia, ten podochoconego Ezopa; tamten używał zawsze słów, ten — często kropek. (więcej…)