Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (25)
Te niezmiernie proste ramy obejmują jeden z najpiękniejszych obrazków pomienionych, jakie posiada galeria naszej literatury. I tu, jak we wszystkich utworach Prusa, główna wartość spoczywa nie w całości obrazu, nie w jego kompozycji i w postaciach, ale w szczegółach. Niektóre sceny, czy to tryskające przedziwnym humorem, czy to oddychające głęboką rzewnością, są nakreślone genialnie. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (24)
Trzecim, najjaskrawszym, wyzutym z wszelkiego prawdopodobieństwa i miejscami odrażającym melodramatem jest Omyłka, będąca istotnie wielką, ledwie zrozumiałą omyłką talentu autora. Popełnił on ją, nie jak dwa poprzednie utwory, w pierwszych latach, swej działalności, ale w późniejszych (1885), tym bardziej właśnie zadziwia nas niedojrzałość i kalectwo tego cudacznego płodu, który mógł wejść do literatury bez nagany tylko pod szerokim skrzydłem popularności Prusa. Zapomniawszy o sympatii, jaka go zewsząd otacza, nie zdołalibyśmy nigdy pojąć, dlaczego w krytyce naszej ochłostano początkowo Szkice węglem Sienkiewicza, a spokojnie lub nawet z uznaniem przyjęto Omyłkę. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (23)
Jeszcze więcej tych ciemnych nieprawdopodobieństw, pomieszanych z chichotliwą farsą, zawiera drugi melodramat pt. Dusze w niewoli
(1877). Malarz Lachowicz ma ojca pijaka i dwukrotnego kryminalistę, którego chroni przed ponownym więzieniem, i siostrę na pensji. Nie mogąc pracą utrzymać siebie i obu tych istot, zaciąga długi, zwłaszcza u kolegi, Sielskiego, który mu do każdej pożyczki dosypuje garść obelg. W tym ostatnim kocha się mężatka, Leontyna, którą u niego spotyka Lachowicz i zobowiązuje się milczeć, ale pod warunkiem, że Sielski nie wystawi na konkurs swego obrazu. Usunąwszy współzawodnictwo lichego artysty, zdobywa nagrodę i sławę. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (22)
Najpiękniejszą może rosą łzawego humoru perli się maleńka powiastka, obejmująca wielki dramat, pt. Kamizelka 68. Biedny urzędnik dogorywa w suchotach; podczas gdy żona, chcąc utaić przed nim jego chudnięcie, skraca mu stopniowo pasek u kamizelki, on w tym samym celu posuwa sprzączkę. Śmierć kładzie koniec tym serdecznym podstępom. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (21)
Obok tego humoru, nie zawsze świadomego swych celów i często rozlewającego się bezładnie, mamy we wspomnianym zbiorku łzawy, zwykle opromieniający aureolą maluczkich, nieszczęśliwych i upośledzonych. Stary mecenas, wygodniś i dziwak, nie mógł znosić katarynek, a nawet wynajął mieszkanie z warunkiem, że one na podwórzu grać nie będą. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (20)
Prus w kreśleniu postaci i stosunków jest realistą, ale realistą sui generis — w szczegółach. Każda jego figura, każdy obraz posiada w sobie znamiona, które tylko z życia wzięte być mogły, ale które w połączeniu stanowią takie całości, jakich życie nie wytwarza. Zobaczymy to na wielką skalę w Lalce, tu zaś zapytajmy: czy wyobrażamy sobie chłopa, który by zarząd nad nabytym folwarkiem powierzył Furdasińskiemu, lekkoduchowi i próżniakowi? (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (19)
Heine dowcipniej opisuje w Buch Le Grand swoje lata szkolne, ale i humor Prusa ma w tym obrazku błyski olśniewające. Jego mały bohater, znany typ zdolnego a nieokiełznanego urwisa, maluje się tak wiernie, że przypomina nam setki podobnych okazów. „Stopnie z innych przedmiotów — powiada on — zależały od tego, czy moi sąsiedzi dobrze mi podpowiadali albo czy leżąca na poprzedniej ławce książka była otwarta na właściwym miejscu. Najpoufalsze jednak stosunki łączyły mnie z inspektorem. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (18)
Te pierwsze utwory Prusa, o których mówiliśmy, miały znaczenie rozstrzygające dla jego sławy i rodzaju jego twórczości. Zarysował on się w nich jako znakomity nowelista, to jest twórca krótkich powiastek, zawierających myśl głębszą, oprawioną w ramy kunsztownego i szczerego humoru, a niezmiernie pożądanych dla każdego pisma periodycznego. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (17)
Prus, który w swych zasadach społecznych nie odsuwa się zbyt daleko od złotego środka i jest „konserwatywno-klerykalno-wolno-myślno-arystokratyczno-demokratycznym”, w przedstawieniu stosunków powyższego obrazu nie użył ani tej radykalnej ostrości, ani tego kolorytu, jakie zastosowałby pisarz demokratyczny czerwieńszej barwy, pomimo to wszakże Powracająca fala jest nadzwyczaj wyrazistym, a w literaturze naszej może najwyrazistszym odmalowaniem męczeństwa pracy w niewoli u kapitału. Jak Michałka w przeróbce włączono do biblioteki ludu wiejskiego, tak Powracająca fala znalazłaby niewątpliwie chętnych czytelników śród ludu fabrycznego. W ruchu umysłowym i społecznym, płynącym dziś szeroko z tego źródła, Prus poniekąd wyprzedził u nas dowodzenia teoretyczne i działalność praktyczną. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (16)
Antek był próżniakiem (Antek)’, którego matka nie mogła nagiąć do żadnej pracy i często musiała obijać jak leśne jabłko. Ale on dlatego nie pilnował trzody na pastwisku i pogrążał się w lenistwie, że go pochłonęła myśl o zbudowaniu wiatraka, a potem marzenia echaniczno-artystyczne. W szkole ciągle go bili; z kuźni, gdzie zdradził wielką zdolność, kowal go wypędził. Nieszczęśliwy Antek, wyrzeźbiwszy krzyżyk dla uczczenia młodej wójtowej, którą pokochał, zawiesił go w kościele, opuścił wioskę i powędrował w świat. (więcej…)