Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (15)
Prus ma o ludziach, o ile ich czyni bohaterami, przekonanie czysto ewangeliczne.
Co jest w życiu poniżonym, to w jego powieściach wywyższonym — i na odwrót. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (14)
A on nie tylko sypał szczodrze te koncepty, pod które najskwapliwiej podstawiano uszy, ale coraz bardziej wykształcał swój dowcip w kierunku owych zręcznych łechtań i zyskiwał przywileje, które w całej prasie polskiej onsam jeden posiada. Gdyby jakikolwiek inny fejletonista pozwolił sobie tej swobody pióra, której Prus używa, czytelnicy natychmiast zaprotestowaliby przeciw wykroczeniu poza granice, obyczajem publicznemu słowu zakreślone. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (13)
Ten ostatni a bardzo ulubiony przedmiot, z którego tłuste oczka pływają dotychczas w Kronikach, ściągał na dowcipnisia wielokrotnie publiczne i prywatne nagany. Rzeczywiście niejedna matka uczułaby sama niesmak i znalazła się w prawdziwym kłopocie, gdyby ją młoda córka zapytała, dlaczego np. Prus, wprowadziwszy chłopa na koncert, gdzie są zebrane dorodne niewiasty, każe mu myśleć o… wiązce siana28. Lubieżnym w swych pismach był również Heine. Ale między niemieckim a naszym humorystą zachodzi różnica. Tamten wystawiał na pokaz swoje popędy i stosunki, ten bezimiennie cudze; tamten je rozbierał do naga, ten osłania przezroczystą gazą; tamten miał zuchwałość szczerego bezwstydu, ten odwagę figlarnych domyślników; tamten szczypał, ten łechcze; tamten był cynicznym Grekiem, ten swawolnym Francuzem; tamten naśladował Boccaccia, ten podochoconego Ezopa; tamten używał zawsze słów, ten — często kropek. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (12)
„— Proszę pana — zapytała go znajoma — do jakiej pan należy partii?
— Jako człowiek do żadnej, a jako dziennikarz do… (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (11)
Zapadał wraz z tymi statkami pod wodę i Głowacki, a wynurzywszy się popłynął do portu, który zajmował stanowisko przeciwległe względem przystani postępowej i najenergiczniej ją ostrzeliwał — do „Kuriera Warszawskiego”. Tu radykał z lat młodzieńczych, późniejszy liberał umiarkowany, nie tylko został zdecydowanym konserwatystą, ale nawet przypasał miecz krzyżowca i stanął w szeregach wyprawy przeciw „niewiernym”. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (10)
Ten osłonięty tajemniczością, dwuosobowy lichwiarz, przebywający w dwu mieszkaniach pod dwoma nazwiskami, te niebieskie okulary, ta jego długoletnia i nienasycona zemsta, akt wywłaszczenia spisywany wobec opryszków, śród piorunów burzy i śmierci dwu istot, te zwłoki biednej Heluni (wnuczki Hoffa), „złożone [w mieszkaniu Piołunowicza] na memoriale o pauperyzmie i przykryte protokołami posiedzeń towarzystwa filantropijnego” — wszystko to są środki artystyczne starego melodramatu. Natomiast szczery i oryginalny humor mieni się w charakterystyce gadających filantropów, którzy kłócą się o błahe szczegóły formalistyki wtedy, kiedy nędza kąsa i zagryza swoje ofiary. Widmo jej, przesuwające się śród tego sytego grona, chociaż nieraz zbyt sztucznie wprowadzone, odbija wybornie na swym cieniu śmieszność filantropii, która karmi głodnych pustymi słowami. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (9)
Próżnom ci wonne kwiecie ofiarował
I na kiermaszu pierścionki kupował,
Próżnom cię gonił…
Tyś uciekła żytem Przed Agapitem.
A jednakże obok bezmyślnych konceptów, obok badyla zabarwił się czasem w owym zbiorku kwiatek dowcipu, który dla uważnego wzroku świadczył, że z gruntu tego wyrosnąć mogą kiedyś piękne i oryginalne postacie humoru. Podobne znaki dobrej wróżby znaleźć można było w Kłopotach babuni (1873) , chociaż utwór ten jest także zwitkiem dziecinnych konceptów w starokalendarzowym stylu. Prus bowiem, zaciągnięty wówczas do współpracownictwa w pismach humorystycznych 22 i kalendarzach, nie dostrzegł jeszcze, że może kusić się o lepsze wieńce niż wawrzyn Rejowskich figlików. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (8)
Oto były powody, które Głowackiego długo wstrzymywały z dala od właściwego pola, które wytwarzały w nim niezadowolenie z pracy literackiej i popychały w kilku zawrotach do mechanicznej. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (7)
Te nic nie obiecujące pierwsze występy literackie, te dziwne przeskoki od roli socjologa do robotnika fabrycznego miały swoją przyczynę w istocie jego talentu i ukształcenia. Zwykle młodość wchodzi do literatury poważną, odzywa się głosem uroczystym, kaznodziejsko-profesorskim. Pragnie ona tą postawą i tym tonem dopełnić swój wiek i nadać sobie dojrzałość. (więcej…)
Aleksander Świętochowski o Bolesławie Prusie (6)
. Głowacki czuł pociąg do pióra, ale bronił się pokusie. Wreszcie zaczyna pisać… ciężko rodzone, bezkrwiste artykuły społeczno-pedagogiczne do „Opiekuna Domowego”. Były to krople zdrowego rozsądku, rozpuszczone w zwyczajnej frazeologii. (więcej…)